Był pochmurny marcowy poranek. Zapowiadało się na deszcz. A to nie dobrze bo zaraz miałem wyjść spotkać się z moimi przyjaciółkami Natalie i Margaret. Obie są mi bardzo bliskie, ponieważ wszystkich nas spotkało nieszczęscie w życiu. A mówie tu o naszych mamach których niestety nie ma już wśród nas. Ale nie odmiegujmy od mojego spotkania. Właśnie tak rozmyślam czy iść jak tu ma zacząć padać. Lepiej zrobię jak narazie zadzwonie do Margaret i spytam się czy napewno będzie. Idzie sygnał i po chwili mowię do niej :
- Marga...Słuchaj spotykamy się dzisiaj przy London Eye, czy przekładamy to na inny dzień ?
- Alan pomimo tej szarej pogody przyjdź pod umówione miejsce. Zaszalejemy razem z Natalie.
- Ok. A co masz na myśli że zaszalejemy ? - zapytałem z niepokojem
- Zobaczysz jak przyjdziesz, ale ci mówię będzie bardzo fajnie.
- Dobra, dobra znowu będzie jakaś akcja jak ostatnim razem gdy się widzieliśmy.
- Nie bądź spokojny teraz już będzie normalnie, ale proszę Cię bądź na tej imprezie.
- Ok, a co to za impreza ?
- Niespodzianka. Dobra ja lecę. Pa
- Pa Margaret.
Właśnie teraz sobie uświadomiłem że dziś są moje urodziny. Pewnie dlatego Margaret, Natalie i kilku innych znajomych robią za imprezę. Postanawiam przyjdę i się zabawić na mojej imprezie.
Dlatego o 14:30 wychodze z domu by spotkać się z nimi. Ku mojemu zdziwieniu z nimi stoi moja siostra Patricia. Myślę sobie co ona tu robi, powinna siedzieć w domu i się uczyć do sprawdzianu. Podchodzę do nich i z zaskoczeniem pytam :
- Patricia ? Co ty tu robisz ?
- A co ja moge tu robić. Zadzwoniła do mnie Natalie, żebym przyszła
- Natalie, co to ma znaczyć ? - zapytała ze zdenerwowaniem
- Alan...no...wiesz...Myślałam że powinna przyjść na twoje urodziny. - zakomunikowała Natalie
- No ok. Ja to rozumiem ale nie uważasz że ona jest trocha za młoda na imprezy.
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz